Drugi i trzeci plan
Mamy głównego bohatera, mamy antagonistę. To dopiero dwie postacie, a przed nami kilkaset stron powieści… Co zatem zrobić z resztą bohaterów?
Plany postaci
Z pewnością spotykasz się z określeniami typu: „pierwszoplanowa postać”, „drugoplanowy bohater”, „trzecioplanowa rola w filmie”. Ale co to właściwie są te plany? Jak to rozpoznać? Wyobraź sobie scenę teatralną, na której w trzech rzędach stoją postacie z Twojej książki. W pierwszym rzędzie, tym najbliżej widowni, stoi główny bohater lub główni bohaterowie. To jest pierwszy plan. Drugi plan – to rząd za nim. Tu będą stały wszystkie postacie, które są ważne dla rozwoju akcji: antagonista, postacie, które pomagają głównemu bohaterowi lub antagoniście, postacie, które realizują wątki poboczne. Trzeci plan, czyli ten ostatni rząd, to będą postacie epizodyczne, które pojawiają się tylko w pojedynczych scenach lub odgrywają małą rolę w rozwoju akcji.
Można powiedzieć to jeszcze inaczej:
- główny bohater, to ten, od którego zależy wszystko,
- postacie drugoplanowe, to te, od których zależy wiele,
- postacie trzecioplanowe, to te, od których zależy coś jednego.
O głównym bohaterze i jego antagoniście powstały osobne wpisy. W tym zajmiemy się drugim i trzecim planem.
Drugi plan
Bohaterowie drugiego planu nigdy nie tworzą sztucznego tłumu, ale zawsze pełnią w rozwoju akcji określone funkcje. Te funkcje mogą być różne, ale są pewne typowe, które możemy często odnajdywać w powieściach i produkcjach filmowych. Czytając o poszczególnych typach postaci, spróbuj znaleźć ich przykłady w znanych Ci książkach i filmach.
- Pomagacz
To chyba najbardziej typowa drugoplanowa postać (po antagoniście). Może to być pomagacz głównego bohatera lub jego antagonisty. Jest to dość istotna postać, która ze względu na przyjaźń, honor, własny interes czy wrodzoną uległość pozostaje przez większą część historii zaangażowana w działania tego, komu pomaga. Dobrze, jeśli znacząco się od niego różni, jest jakby kontrastem. Np.:
- inteligentny Sherlock Holmes ma niezbyt bystrego Watsona (opowiadania Arthura Conana Doyle’a);
- wrażliwy i refleksyjny Frodo ma prostolinijnego, impulsywnego Sama (Władca pierścieni);
- młody i pełny energii Paweł Wolski ma doświadczonego przez życie Czerskiego (W zmowie z mordercą),
- zamknięty w sobie, metodyczny Berg ma kochającego życie, spontanicznego Adasia (Nim padnie pierwszy strzał).
Nie ma chyba nic gorszego niż przyjaciółka głównej bohaterki, która jest jej wierną kopią, tak samo myśli, mówi, zachowuje się i absolutnie zawsze się z nią zgadza. Ach, nie! Jest coś gorszego! Kiedy taka przyjaciółka jest dodatkowo brzydsza i usuwa się w cień, żeby główna heroina zebrała na siebie całe zainteresowanie mężczyzn.
Unikaj klonowania głównego bohatera, bo jeden taki już tu jest!
- Głos sumienia
To właściwie odmiana pomagacza, z tym że głównym jego zadaniem jest właśnie ocena czynów i zamiarów bohatera pod względem moralnym lub praktycznym. Często też w tym kontekście motywująca do działania.
- Ostoja
To dość ciekawy typ bohatera, którego zadaniem jest budowanie poczucia bezpieczeństwa – głównego bohatera, a zatem i czytelnika. Jest to taka postać, która pośród różnych zawirowań pozostaje stabilna i od której coś zależy. Na ogół ma jakieś ważne stanowisko, np. jest przełożonym głównego bohatera, jest wyważona, mądra i na swój sposób odważna, ale nie wyrywa się na świecznik. To ta postać, która w decydującym momencie potwierdzi swoim autorytetem działania głównego, poprze go u kogoś ważniejszego albo ujawni swoją siłę, by pomóc mu wygrać ostateczną walkę. To taka zapora, która zatrzyma galopujące zagrożenie. Pamiętasz Aslana oraz Gandalfa? A może komendanta Markowskiego i wicepremier Prochowską z „Watahy”? To właśnie przykłady dobrze zrobionych postaci ostoi. Taka postać może być statyczna – od początku być po stronie głównego bohatera lub dynamiczna – okazać wsparcie dopiero w decydującym momencie.
- Mentor
Podobną postacią jest mentor. To ktoś, komu główny bohater ufa i zawdzięcza swoją zdolność do podjęcia wyzwania. Ktoś, kto w pewien sposób wspiera i ocenia działania głównego bohatera. Też jest rodzajem oparcia i może to być ta sama postać, która jest ostoją.
- Dziecko
Ten bohater nie musi być małoletni. Może to być równie dobrze osoba z nieco dziecięcym usposobieniem – spontaniczna, dziecięco szczera, zależna czy w jakiś sposób słaba (np. zalękniona, niepełnosprawna). To taka postać, która jest ogólnie sympatyczna i wyzwala w twardzielach ludzkie uczucia, dobre odruchy, pokazuje, jakimi są naprawdę ludźmi. Służy uczłowieczeniu silnego bohatera, ociepleniu jego obrazu. Często przez swoją prostotę pełni też funkcję sumienia lub nawet na moment stanie się pomagaczem – bo ma inną filozofię działania, np. większą prostotę. Może też realizować wątek poboczny zdobiący – np. wątek dziecięcej miłości do głównego bohatera. Częstym błędem, zwłaszcza u kobiet, jest nadawanie tych cech głównej bohaterce. To ona jest tą, która budzi odruchy opiekuńcze i z twardych facetów robi czułe, delikatne niańki. Ten pomysł może się sprawdzić jedynie w literaturze romantycznej bardzo niskich lotów. Albo o satyrycznym charakterze. Ten błąd jest jednym z powodów, dla których nasze wydawnictwo nie wydaje tzw. „erotyków gangsterskich”. Wiecie, facet zabijał, przemycał, porywał, aż stał się szefem bandytów, ale przy niej będzie czułym pluszakiem o wrażliwym serduszku. Sama sobie odpowiedz na pytanie, jak to brzmi.
- Deus ex machina
Wiecie, skąd wzięło się to określenie? Z teatru antycznego. Kiedy w akcji dramatu pojawiał się węzeł nie do rozwiązania po ludzku, autor wprowadzał postać jakiegoś bóstwa (deus), które w sposób cudowny, najczęściej przy użyciu dodatkowych urządzeń w postaci lin czy wind (ex machina), pojawiało się na scenie tylko po to, by rozwiązać problem. Deus ex machina to przyprawa o koszmarnie silnym smaku. Jeśli choć trochę przesadzisz, zniszczysz całą powieść. Dlatego ostrożnie! Taki typ bohatera trzeba naprawdę umiejętnie wprowadzić i umotywować jego pojawienie się na tyle, żeby to nie wyglądało życzeniowo. Inaczej obnaży fakt, że autor nie wiedział, jak pchnąć akcję dalej, więc wymyślił np. wujka pracującego w tajnych służbach, który nagle zadzwoni, by podać brakujące w śledztwie informacje. Jeżeli obawiasz się, że możesz przesadzić, to lepiej tej przyprawy nie stosuj. Przyjdzie na to czas, kiedy nabierzesz wprawy.
- Perturbator, czyli przeszkadzacz
To osoba, która nie jest powiązana z antagonistą, ale przez swoje roztargnienie, niedojrzałość, niewiedzę czy inne przymioty psuje głównemu szyki. Często nie ze złej woli albo nawet działając w dobrej wierze. Ta postać często też wprowadza element komiczny. Np. nadopiekuńcza koleżanka z biura, która robiąc porządki na biurku głównego bohatera, wyrzuciła mu karteczkę z ratującym świat numerem telefonu. Taka postać to przeciwieństwo deus ex machina – nie tak niebezpieczna, ale też trzeba ją dobrze przemyśleć i używać jej ostrożnie.
- Sympatia
To postać, która z reguły realizuje wątek zdobiący – miłości romantycznej. Najczęstszym błędem w konstruowaniu tej postaci jest tworzenie „nijakiego ideału”. Na pewno to znasz. Piękna, dobra, ufna… czy też przystojny, czuły, dzielny… i to wszystko. Książęta i księżniczki zostawmy w baśniach, a w powieściach dla dorosłych i młodzieży twórzmy wiarygodne, spójne i ciekawe postacie. Pamiętasz, co w przypadku pomagacza działa na korzyć? Tak jest, kontrast! I tutaj też. Przykłady można mnożyć: Kmicic i Oleńka, Kopciuszek i królewicz, Piękna i Bestia, Ania z Zielonego Wzgórza i Gilbert…
Ale uwaga. Jeśli wątek romantyczny ma się doczekać spełnienia, to postacie nie mogą być do tego stopnia różne, że nie miałyby szansy na stworzenie relacji.
- „Nawrócony” przeciwnik lub oswojony lęk
Ten typ postaci, jeśli jest dobrze zrobiony, może wywołać rasowe, szlachetne wzruszenie. To postać, która walczyła z głównym bohaterem, utrudniała, tworzyła zagrożenie (w rzeczywistości lub tylko w przekonaniu głównego bohatera), a w ostatecznej rozgrywce pod wpływem jakiegoś impulsu (zewnętrznego lub wewnętrznego) staje się pomagaczem lub ostoją. Taki bohater może mieć jakąś władzę, siłę lub umiejętności, które są cenne dla głównego bohatera. To też dobry środek, by tchnąć w czytelnika nieco nadziei i wiary w drzemiące w ludziach dobro. Ojciec Uli z powieści „Ten obcy”, Finn z „Ku odległym brzegom”, herszt zbójców z „Powrotu taty”. Ważne jest, by nie przesadzić z tą konwersją. Taka postać musi mieć powód, dla którego zaczyna głównemu pomagać – musi być spójna, nawet jeśli tym powodem będzie ludzki odruch czy wyrzut sumienia. I uwaga! To nie może być główny antagonista.
Trzeci plan
Tutaj będą postacie, które pojawiają się epizodycznie lub nawet tylko w jednej scenie. One też mogą pełnić powyższe funkcje, ale w mniejszym stopniu niż postacie drugoplanowe. Poza tym są to po prostu postacie potrzebne do zaistnienia pewnych scen, ale nieodgrywające istotnej roli w całej historii. Pomimo że czasem określa się je postaciami tła, nie mogą one tak naprawdę być cieniem na ścianie. Każda taka postać powinna mieć jakąś charakterystyczną cechę, żeby dała się zapamiętać, inaczej stworzą szarą, bezkształtną masę. Może to być niegustowny strój, gwarowy język, jowialne usposobienie, co tylko sobie wymyślisz. Pamiętasz handlarkę z bazaru w „Nim padnie pierwszy strzał”? Ale używaj tego ze smakiem i w uzasadniony sposób, żeby nie stworzyć galerii dziwolągów, bo to będzie przegięcie w drugą stronę.
- Jeśli do tej pory nie wyszukałeś własnych przykładów różnych typów postaci, zrób to teraz. To naprawdę pomoże Ci wyczuć, na czym rzecz polega.
- Weź dowolną dobrze napisaną książkę lub produkcję filmową i spróbuj stworzyć „plany postaci”. Kogo ustawisz na pierwszym, kogo na drugim, a kogo na trzecim planie? (Jeśli masz trudności z tym ćwiczeniem, zacznij od tradycyjnych baśni lub klasycznych powieści detektywistycznych – mają z reguły niewielkie grono bohaterów).
- Spróbuj określić, jakie funkcje mają poszczególne postacie w danej fabule.
- Przyjrzyj się postaciom z Twojej powieści i spróbuj określić, jakie funkcje w niej pełnią. Jeżeli jakaś postać nie ma funkcji lub powiela funkcję innej postaci, zastanów się, czy nie można jej usunąć lub zmienić.
Agata Tokarska
redaktor




